środa, 6 stycznia 2016

"Dygot" - Jakub Małecki




Jakub Małecki

Dygot

Sine Qua Non

2015

e-book

6/6



Życie to jeden ***  wielki dygot

Dla niecierpliwych (tl;dr)

Na wstępie muszę zaznaczyć: to dla mnie jedno z największych literackich zaskoczeń ubiegłego roku: wielkie pozytywne zaskoczenie i  jednocześnie moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Obiecujące spotkanie. Małecki kreśli nam niezwykłą sagę rodzinną. Dzieje dwóch rodzin splata ze sobą w piękny sposób i opisuje od czasów przedwojennych, przez II wojnę światową, czasy ponurego PRL-u do współczesności. Nad historią dominują losy dwojga odmieńców: chłopaka albinosa i poparzonej dziewczyny, dlatego to w dużej mierze powieść o inności, wykluczeniu, ale też o tym, co determinuje życie człowieka, o ludzkiej egzystencji w ogóle.  Powieść czarująca słowem, jej język jest też magicznym, poetyckim narzędziem w kreowaniu świata. Bardzo klimatyczna, hipnotyzująca, swoista mieszanka realizmu i magii, wymyka się jednoznacznemu odczytaniu i prostym klasyfikacjom. Naprawdę wyjątkowa. 



Dla dociekliwych

Wiara w magiczną moc języka i jej siłę sprawczą obecna jest chyba do dziś (kto nigdy nie odpukiwał w niemalowane drewno czy nie wypluwał danego słowa?). Za zaklęciami, życzeniami, przekleństwami kryje się przecież ufność, że za pomocą słowa człowiek zdolny jest kreować nową rzeczywistości. Kiedyś ta wiara była jeszcze silniejsza. Dlaczego o tym wspominam? Bo to słowa i wiara w ich moc sprawczą stanowi punkt wyjścia do historii skreślonej przez Jakuba Małeckiego. A zaczyna się tak:


Jan Łabędowicz z Piołunowa zostaje przeklęty przez Niemkę, gdy po zakończeniu II wojny światowej porzuca ją przy drodze, mimo że miał ją bezpiecznie dowieźć do granicy. Kiedy więc wkrótce Łabędowiczom rodzi się odmieniec, chłopiec albinos – wiadomo, klątwa zadziałała. A Janka do ostatnich dni swojego życia prześladować będzie postać frau Eberl.

W odległym o kilkadziesiąt kilometrów Kole klątwę na swoją rodzinę sprowadza Bronek Geld, który z kolei odmówił pomocy Cygance. I tutaj klątwa znajduje swoje spełnienie – córka Geldów zostaje mocno poparzona w pożarze.

„Dygot”  będzie sagą rodzinną tych dwóch domów, bo losy rodzin Łabędowiczów i Geldów - naznaczonych przekleństwem i dziećmi odmieńcami - połączą się w sposób niecodzienny i zaskakujący, także dla samych bohaterów. Małecki kreśli losy trzech pokoleń, rozpoczynając je tuż przed drugą wojną światową, a kończąc na roku 2004. I choć dzieje rodzin związane są z konkretnym czasem historycznym, mamy przecież i II wojną, i szare czasy PRL-u i transformację ustrojową, to jednak historia zdaje się być tutaj tylko tłem, bo losy bohaterów zdeterminowane są przez ich decyzje, wybory, czyny, a przede wszystkim przez  coś jeszcze, co wymyka się prostej definicji (magia? los? przypadek?). Jedno jest tylko pewnikiem i smutną konkluzją: happy endu to raczej w tym wszystkim nie widać, wieszczy Małecki swoim bohaterom. I to spojrzenie na ludzkie życie jest naprawdę przygnębiające i smutne.

Życie to jeden, kurwa, wielki dygot – mówi jeden z bohaterów. A czymże jest ten tytułowy dygot? To drżenie, strach, namiętność, nadzieja, poczucie winy,  najbardziej chyba jednak – patrząc na losy bohaterów – groza samej egzystencji, istnienia. Rozdygotany jest cały świat naszych bohaterów. Dygot towarzyszy każdemu z nich, naznacza jego wybory i niewybory, ich czyny i nieczyny. Naznacza ich los od narodzin po śmierć – bo tak pokazywani są bohaterowie, od początku do końca. A życie każdego pokolenia uwikłane jest w ten sam schemat: życie zatacza koło. Inaczej się nie da. I rzeczywiście – szczęśliwego zakończenia w tym wszystkim brak.

„Dygot” jest powieść tyleż niezwykłą, co niejednoznaczną. I na tym zasadza się jej wielkość – tak, nie boję się użyć tego słowa i nie jest ono żadnym wyolbrzymieniem. Choć wyolbrzymienie, przejaskrawienie w kreowaniu świata można odnaleźć w samej prozie Małeckiego, w języku i w tym, jak kreśli dzieje bohaterów. Nie sposób jednoznacznie odczytać istoty powieści, tak jak nie sposób jednoznacznie określi sensu samej egzystencji.

„Dygot” to proza bardzo klimatyczna, hipnotyzująca, swoista mieszanka realizmu i magii, wymykająca się jednoznacznemu odczytaniu i prostym klasyfikacjom. Wżera się w umysł czytelnika, powodując i w nim  dygot. Naprawdę wyjątkowa. 

Bookowska


Dla porównania

"Dygot" na Wielkim Buku (tutaj)
"Dygot" u Recenzentki (tutaj)  
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz