środa, 13 stycznia 2016

„Dziewczyny, które zabiły Chloe” – Alex Marwood




Alex Marwood

Dziewczyny, które zabiły Chloe

Wydawnictwo Albatros

2015

e-book

5/6



W pułapce przeszłości

Dla niecierpliwych tl;dr

Latem 1986 roku na chwilę przecinają się ścieżki dwóch jedenastolatek, które pochodzą z różnych warstw społecznych. Jedna to znudzona życiem córka zamożnych rodziców, druga pochodzi z objętej pomocą społeczną rodziny. Na ich ścieżkę wkracza też czteroletnia Chloe – o morderstwo której obie zostają oskarżone i za nie skazane. 25 lat później spotkają się w  nieciekawych okolicznościach (morderstwa w tle). Niebezpieczeństwo czyha nad każdą z nich, a kiedy tajemnice z przeszłości ujrzą światło dzienne – cały ich świat runie niczym domek z kart. Marwood daje nam powieść, która toczy się dwutorowo: współczesność przeplatana jest ewokacjami przeszłości. Dwie te warstwy autorka przeplata ze sobą tak, by pozostawiać widza z uczuciami i niepokoju, i  coraz liczniejszymi wątpliwościami, zręcznie manipulując czytelnikiem. Mroczny klimat, gęstniejąca atmosfera, poczucie zagrożenia i osaczenia czynią z powieści świetny thriller z wiarygodnie i realistycznie pod względem psychologicznym nakreślonymi portretami kobiecymi. Historia z dużym filmowym potencjałem. 


Dla dociekliwych

Jeden zwyczajny letni dzień zmienił życie tych dwóch, znających się ledwie od kilku godzin jedenastolatek na zawsze. Jade i Bel różnią się od siebie całkowicie. Ta pierwsza pochodzi z ubogiej, objętej pomocą społeczną rodziny. Ciągle głodna, źle ubrana, zaniedbana jak kwiat do kożucha pasuje do Bel – pochodzącej z zamożnej rodziny zarozumiałej i zmanierowanej dziewczyny. Jednak któregoś dnia ich ścieżki na chwilę się przecinają. I na chwilę na tę ścieżkę wkracza czteroletnia Chloe. Jeszcze wieczorem nastolatki zostają oskarżone o morderstwo czterolatki i od razu przez społeczeństwo zostają napiętnowane jako bezduszne monstra. Od tej chwili ich życie to piekło. Każda potulnie przyjmuje wyrok, nie broniąc się, nie protestując. To pierwsza płaszczyzna powieści – której echo wybrzmiewa już w samym tytule. W ewokacjach przeszłości autorka dawkować nam będzie informacje z tego fatalnego lata  1986 roku, zręcznie zresztą wodząc za nos nas – czytelników. Ciekawość tego, co naprawdę zdarzyło się tego dnia, narastać będzie z odsłonięciem każdego kolejnego puzzla tej układanki. Z każdą odsłoną mnożyć się będą jednak wątpliwości. Marwood sztuka manipulacji naprawdę wychodzi znakomicie (może to kwestia dziennikarskiego warsztatu autorki). Udaje się jej zasiać nie tylko ziarno niepokoju, ale  też wspomnianych wątpliwości. Marwood funduje nam takie rozwiązanie, które z jeden strony zaskakuje, z drugiej każe zupełnie inaczej spojrzeć na historię współczesną, zweryfikować ogląd sytuacji. Ale to dopiero po odsłonięciu wszystkich kart.

Zresztą – współczesność – ta 25 lat później - jest tutaj zdecydowanie ważniejsza. Wtedy splatają się ze sobą losy dwóch kobiet, też za sprawą morderstwa. A nawet kilku morderstw. Kirsty to dziennikarka zajmująca się pisaniem artykułów o sensacyjnym charakterze. Kiedy przyjeżdża do pewnego nadmorskiego, podupadającego kurortu, by napisać o seryjnym mordercy grasującym w kurorcie, trafia do wesołego miasteczka, w którym staje oko w oko  z Amber, pracownicą lunaparku. To spotkanie po raz kolejny odmieni losy obu kobiet. Po raz kolejny dramatycznie. Koszmar sprzed lat powraca jak bumerang.

Od początku wiadomo – mamy cztery imiona, cztery życiorysy i w gruncie rzeczy dwie osoby, które swoim nowym życiem pokierowały zupełnie inaczej. Jednej się poszczęściło, drugiej mniej. Kto jest jednak kim w tej nowej konfiguracji? Zresztą – ponieważ kobiety zostają w jakimś stopniu wmieszane w koszmar dziejący się w letnisku, stoją w obliczu zagrożenia, że ten z pozoru bezpieczny świat, który tak pieczołowicie sobie zbudowały, runie jak domek z kart, odkrywając ich prawdziwą tożsamość i każąc na nowo mierzyć się z koszmarem sprzed lat i po raz kolejny wystawiając je niczym zwierzynę łowną na żer wygłodniałej i żądnej krwi opinii publicznej.  Która z nich będzie bardziej zdeterminowana w walce o to, by tajemnica sprzed lat nie ujrzała światła dziennego? I jak daleko w tej walce się posunie? Sprawy kobiet komplikuje coraz bardziej również ich otoczenie: niebezpieczny stalker prześladujący jedną z bohaterek, jeszcze bardziej niebezpieczny seryjny morderca, którym może być dosłownie każdy. Dodatkowo - dziwne relacje z najbliższymi, których motywacje mogą być także dla nas niejasne, a co najmniej podejrzane. Atmosfera jest tutaj coraz bardziej mroczna i  niepokojąca, a gęstniej z każdym kolejnym wydarzeniem. Pod tym względem mamy tutaj naprawdę świetnie napisany i skonstruowany thriller, który trzyma  w napięciu do samego końca, dając nieoczywiste, zaskakujące rozwiązanie.

Ale ważniejsze są tutaj  chyba ten podskórnie odczuwany strach, ta gęstniejąca atmosfera osaczenia, poczucie znalezienia się w pułapce,  które - obecne w każdym dniu bohaterek - udzielają się także czytelnikowi. Sytuacja kobiet zaczyna przypominać rozpędzony rollercoaster. I to się czuje.

 Wiarygodną i realistyczną kreską pociągnięte portrety psychologiczne bohaterek, koncentrująca  się na motywacjach, wątpliwościach, przeżyciach narracja czyni z powieści prozę mocno naznaczoną psychologicznym charakterem.  Marwood nieźle radzi sobie także na tej płaszczyźnie. I dla czytelnika bardziej istotne będzie to, co dzieje się między bohaterkami i do czego może to doprowadzić. Bo to w gruncie rzeczy powieść o nich – osamotnionych, zmagających się na różne sposoby z poczuciem piętna, ze strachem o jutro, karmiących siebie i swoich najbliższych kłamstwami, które coraz bardziej zniewalają. Mimo że wolne, nadal żyją w więzieniu, który same sobie zbudowały. Czy da się bowiem uciec od przeszłości i zacząć wszystko od nowa? Czy po takiej koszmarnej przeszłości można zbudować lepsze jutro? Czy w ogóle można odciąć się, uciec od przeszłości? 
Z istotą zbrodni i zła tkwiącego w człowieku, z konsekwencjami swoich czynów, poczuciem samotności i społecznego wykluczenia mierzy się Marwood w swojej powieści. I wychodzi jej to naprawdę nieźle. Konfrontuje czytelnika z taką historią, która z pewnością wytrąci z wygodnej strefy komfortu.  Aż się prosi o filmową adaptację.


Bookowska

Dla porównania

Nowalijki o książce (tutaj) 
Czepiam się książek czepia się książki (tutaj)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz