piątek, 1 stycznia 2016

Najlepsze z najlepszych, czyli książki 2015 (cz. II)

Podsumowań literackich ciąg dalszy. W poprzednim poście przedstawiłam najciekawsze, moim zdaniem, publikacje z zakresu polskiej i obcej literatury pięknej. W drugiej części natomiast prezentuję najlepsze z najlepszych w dwóch innych kategoriach: literatura non-fiction i sensacja/kryminał. Zapraszam do lektury. :)


 


LITERATURA NON-FICTION


Wojciech Jagielski, Wszystkie wojny Lary  
Reportaż Wojciecha Jagielskiego to moim zdaniem najlepsza książką z gatunku non-fiction ubiegłego roku. Przejmująca historia matki, która ze wszystkich sił próbuje uchronić swoich synów od wojny. Niby historia dość kameralna, intymna, ale nie sposób nie odczytywać jej w szerszym i bardzo aktualnym kontekście. Słowa klucze do tego kontekstu: uchodźcy, islam, dżihad, mudżahedini, terroryzm, wojna w Syrii. Reportaż dał mi kilka odpowiedzi na istotne z punktu widzenia współczesnych problemów świata pytania: przede wszystkim otworzył oczy na przyczyny radykalizowania się muzułmańskich emigrantów w krajach europejskich. Z drugiej strony to książka jest po prostu wzruszającym świadectwem matczynej miłości i poświęcenia. Ważny i niezwykle aktualny reportaż.




Marcin Kącki, Białystok. Biała siła, czarna pamięć 

Co może być ciekawego w reportażu o Białymstoku? No właśnie, sięgnęłam po tę książkę zachęcona pozytywnymi opiniami, jakich mnóstwo, ale raczej nastawiłam się sceptycznie. Przeczytałam w jeden dzień. To reportaż o podlaskim mieście, które skutecznie wymazuje pamięć o swojej przeszłości (tej żydowskiej zwłaszcza), mieście zanurzonym w ksenofobii i rasizmie. To rzecz naprawdę mocna i bezkompromisowa – sądzę, że zdolna podzielić Polaków, sądzę, że wielu Polakom może się nie spodobać taki  portret (podpowiedź: pewnie tym samym, którzy opluwają filmy typu „Ida”). Ale to bardzo aktualny tekst, bo obraz tego miasta odsłania polskie uprzedzenia i lęki. Niby rzecz o Białymstoku, ale obraz Białegostoku to w dużej mierze obraz innych polskich miast. 



Dariusz Rosiak, Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan  
Rosiak zabiera nas w miejsca będące kolebką chrześcijaństwa. Podróżujemy z nim do Turcji, Libanu, Egiptu czy Izraela, śladami Piotra, Pawła, innych apostołów,  by przekonać się, że to, co kiedyś było bijącym źródłem chrześcijaństwa, obecnie znika, jest wypierane. Ta reporterska podróż i w czasie, i w przestrzeni przynosi nam obraz licznych wędrówek ludów, konfliktów politycznych i religijnych. Niezwykle dociekliwy i wnikliwy portret pokazujący zróżnicowanie i osobliwości w różnych odłamach chrześcijaństwa: inną obrzędowość i tradycję. Dariusz Rosiak jest wybornym przewodnikiem po tym chrześcijańskim kiedyś i dziś, po różnych miejscach i różnym czasie.  Rzecz naprawdę godna uwagi.



Magdalena Grzebałkowska, 1945. Wojna i pokój  
Rok 1945, rok zakończenia II wojny światowej, początek powolnego wygrzebywania się z gruzów po apokalipsie spełnionej. Grzebałkowska w dwunastu wstrząsających reportażach przeplatanych kalendarium i wyimkami z gazet codziennych kreśli czytelnikom przejmujący krajobraz po wojnie. Koniec wojny, początek pokoju nie był bynajmniej początkiem spokoju -  z rozmów przeprowadzonych przez dziennikarkę otrzymujemy obraz ludzi zagubionych, wyobcowanych, udręczonych. Grzebałkowska zabiera nas nie tylko w podróż w czasie, ale zabiera nas w różne miejsca  Polski, na spotkania z przeróżnymi ludźmi o różnych wojennych doświadczeniach. Doceniam za zmianę perspektywy w patrzeniu na czasy powojenne, jaką ta książka we mnie spowodowała. 



Jarosław Mikołajewski, Wielki przypływ  
Mikołajewski przenosi nas na maleńką włoską wysepkę Lampedusę, której w sensie geograficznym bliżej do Afryki niż Europy. Ta zamieszkiwana przez ledwie sześć tysięcy Lampedusańczyków wyspa od lat zmaga się z problemem uchodźców, których - bywało - na wyspie było więcej niż rdzennych mieszkańców. Mieszkańcy codziennie zmagają się z tym samym problemem, codziennie przyjmują nowych, wycieńczonych, często na granicy życia i śmierci uchodźców, codziennie na plaże wyrzucane są zwłoki kolejnych topielców, a na samej wyspie brakuje już miejsc do pochówku. W tym samym czasie Europa wyraża słowa solidarności i duchowego wsparcia. To jednak przede wszystkim opowieść o konkretnych mieszkańcach tej wyspy, którzy dzień w dzień stawiają czoła tragedii innych. Napisana niezwykłym poetyckim językiem.  Aktualna i uniwersalna zarazem.


 


KRYMINAŁ/SENSACJA





Zygmunt Miłoszewski, Gniew  
Gniew wieńczy cykl Miłoszewskiego z prokuratorem Teodorem Szackim w roli głównej i jest to zwieńczenie bardzo, bardzo dobre. Tym razem Miłoszewski przenosi Szackiego do Olsztyna (kilkanaście jezior w obrębie miasta!). Olsztyn to jednak mroczny, zimny, tonący we mgle. Przed Szackim kolejne śledztwo – wydaje się proste, oczywiste i do odfajkowania od zaraz. Szybko jednak okaże się, że prokuratorowi przyjdzie zmierzyć się z bardzo skomplikowaną sprawą. Sprawą tego typu, która ponoć przez śledczych jest znienawidzona, bo dotyczy przemocy domowej. Współczesny kryminał to coś więcej niż opowieść o trupie. Kim jesteśmy jako społeczeństwo, w co wierzymy, o czym marzymy, co nas boli i z czym nie możemy sobie poradzić – to największe zagadki – stwierdził kiedyś Miłoszewski*. I ta wypowiedź oddaje ducha kryminałów Miłoszewskiego. Nie tylko zagadka, ale też ważne problemy społeczne.

 



Stephen King, Znalezione nie kradzione  
 Nie przepadam za Królem, tym większym zaskoczeniem dla mnie samej ta powieść. Miłym zaskoczeniem. To powieść, dla której osnową jest obsesja na punkcie literatury, a której ofiarą pada w tym przypadku sam pisarz. I dowód na to, że literatura może być naprawdę niebezpieczna. Wszystko zaczyna się pewnej nocy 1978 roku, gdy niejaki Morris Bellamy atakuje swojego ulubionego pisarza za to, że ten przestał publikować, a dodatkowo pokierował losami swojego powieściowego bohatera w taki sposób, jaki nie spodobał się Bellamy’emu. Skutki tego dla pisarza będę koszmarne. Koszmarem okażą się też dla pewnego chłopca, który przypadkowo w roku 2010 wejdzie Bellamy’emy w drogę. Na samą myśl o nieuniknionym skrzyżowaniu się dróg chłopca i szaleńcza można poobgryzać z nerwów wszystkie paznokcie. Znalezione nie kradzione gwarantuje świetną rozrywkę na naprawdę dobrym poziomie. Wciąga bez reszty!




Jorn Lier Horst, Psy gończe  
To nazwisko to wielkie zagrożenie dla Jo Nesbo, który do tej pory rządził norweską literaturą sensacyjną. Horst ma jeden wielki atut jako pisarz kryminałów – kompetencje wynikające z doświadczenia. Przez wiele lat był bowiem gliniarzem – szefem wydziału śledczego. Czytając Psy gończe, czuje się więc ten realizm i prawdę ukazaną w policyjnej robocie. Horst zna doskonale reguły rządzące śledztwem i bardzo dobrze przenosi je w świat fikcji literackiej. Warto przeczytać nie tylko dla zagadki kryminalnej, ale by przyjrzeć się uważniej policyjnemu śledztwu i pułapkom, w jakie śledczy mogą wpaść.



Michael Katz Krefeld, Zaginiony 
 Moje ostatnie odkrycie w gatunku literatury sensacyjnej. Dla tego kryminału zarwałam noc, niecierpliwie przewracając strony, by jak najszybciej dobrnąć do końca historii i poznać finał śledztwa prowadzonego przez Ravna. Krefeld miesza teraźniejszość z wydarzeniami sprzed lat, akcję swojej powieści przenosząc między innymi do  Berlina Wschodniego 1989 roku, a więc tuż przez całkowitym zburzeniem istniejącego porządku.  Krefeldowi udało się w „Zaginionym” stworzyć zawikłaną intrygę kryminalną – co bowiem może mieć wspólnego zaginięcie kopenhaskiego księgowego z oddalonymi o dobre ćwierćwiecze wydarzeniami z Berlina Wschodniego? Świetnie napisany i dramaturgicznie poprowadzony wątek berliński zdominował całą historię, a postać ogarniętego obsesją Haussera przyprawiała o ciarki. Znakomity kryminał, trzymający w napięciu do pierwszych po ostatnie strony.



M. M. Kuźmińscy, Śleboda 
 Zapraszam wszystkich w podróż literacką na Podhale. Nie liczcie jednak tylko na piękne tatrzańskie pejzaże, bo w powieści małżeństwa Kuźmińskich Tatry spływają krwią. Wszystko wskazuje na to, że makabryczna zbrodnia, do jakiej dochodzi w Dolinie Suchej Wody,  ma związek z pewnymi tajemnicami z przeszłości – sięgającymi czasów II wojny i kolaboracji górali (niektórych dla jasności) z nazistami. Warto sięgnąć po ten kryminał także ze względu na mnóstwo lokalnych, podhalańskich smaczków, które serwują nam autorzy. Powieść przynosi bowiem dużo ciekawostek dotyczących kultury i mniej znanej historii Podhala i jej mieszkańców. Gwara podhalańska to jeden z takich smaczków oddający lokalny koloryt historii.


Bookowska



PS Tekst zawiera fragmenty moich opinii publikowanych na blogu Książkożerców, który prowadzę z  uczniami.

4 komentarze:

  1. Ciekawy wybór - zapisuję sobie ku pamięci "Zaginionego", zaintrygował mnie Twój opis. Zgadzam się też z opinią na temat Horsta, to jeden z najlepszych "kryminalistów" w tej chwili. Reportaże przez Ciebie wymienione mam, ale jeszcze czekają - to był naprawdę świetny rok dla literatury faktu i nie dało się przeczytać wszystkiego :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowo."Zaginionego" polecam gorąco ze względu na wątek berliński i działania Stasi. A co literatury faktu - fakt, to był świetny rok dla non-fiction. Przede mną wciąż reportaże ubiegłorocznej noblistki. Jestem bardzo ciekawa. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Wojciecha Jagielskiego mam na liście do przeczytania. Najgorsze z nią jest to, że się z miesiąca na miesiąc rozrasta i brakuje czasu, żeby wszystko przeczytać. Ale właśnie tę książkę bardzo chcę poznać. Naszą koordynatorkę DKK poprosiłam, żeby kupiła do klubu "Białystok", bo chciałabym to nie tylko przeczytać, ale własnie pogadać o tej książce. Co do Rosiaka to "odkryłam" go nagle, okazuje się, że ma audycję w radiu, słuchałam rozmowy z nim i tak, to jest rzecz koniecznie do poznania. Grzebałkowska stworzyła własny styl, język reportażu. Wspaniała gawędziara, może gdyby wszyscy tak opowiadali i pisali jak ona, cała Polska zaczęłaby czytać.Miłoszewskiego uwielbiam za książki i za to jakim jest człowiekiem. Troszkę rozczarowań przeżyłam, ja się zaczęłam zagłębiać w rynek książki a on jest jednym z tych pisarzy, którzy ciągle wracają mi wiarę w człowieka. Jest prostolinijny, uczciwy, mądry, ciepły. Świetny facet. Bardzo, bardzo mi się to zestawienie podoba i takie skandynawskie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wizytę i podzielenie się swoimi przemyśleniami :) "Bałystok..." jak najbardziej polecam na dyskusyjne spotkania, bo zawartość daje mnóstwo pretekstów do przegadania i przetrawienia polskich bolączek. Jagielski - jak najszybciej do nadrobienia! ;) Widzę, że mamy podobny gust literacki. :) PS Nie wiedziałam, że Rosiak na audycję w radiu, także dzięki za doinformowanie :)

      Usuń