poniedziałek, 15 lutego 2016

"Gdy zniknęły gołębie" - Sofi Oksanen

 
Sofi Oksanen 

Gdy zniknęły gołębie

Wydawnictwo Czarne

2015

stron: 368

6/6




Wojna, terror i trudne ścieżki wyborów

Dla niecierpliwych (tl;dr)

Oksanen daje nam powieść kompletną i przemyślaną pod każdym względem: fabuły, kompozycji, wiarygodnej kreacji bohaterów i pięknego literackiego języka, a przy tym stwarzającej różne możliwości interpretacyjne. Akcję powieści pisarka umieszcza w Estonii w latach czterdziestych i sześćdziesiątych XX wieku – Estonii duszonej i zabijanej przez dwa totalitaryzmy: sygnowane kolorem czerwonym i brunatnym. Na tym tle kreśli skomplikowane i często dramatyczne losy trojga zupełnie różnych bohaterów: prawego i szlachetnego Rolanda i jego  kuzyna Edgara, podłego konformisty, współpracującego z każdym z reżimów. Między mężczyznami jest jeszcze Juudith, której szaleńcze wybory doprowadzą ją do klęski i upadku. Przeplatając dwie płaszczyzny czasowe i losy trojga bohaterów, Oksanen w przemyślany sposób, odkrywa kolejne karty, dawkuje informacje, do końca podtrzymując i podsycając ciekawość czytelników. 




Dla dociekliwych

Kilka miesięcy przeleżała na półce, czekając na swoją kolej i pokrywając się kurzem. Kiedy w końcu zabrałam się za jej przeczytanie, po kilku zaledwie stronach zrozumiałam, że pozwoliłam na siebie czekać takiej literackiej perełce, dając pierwszeństwo książkom zdecydowanie słabszym. Tak, bo „Gdy zniknęły gołębie” to powieść z najwyższej półki. Naprawiwszy swoją omyłkę, namawiać będę innych, by nie szli moją drogą i nie popełniali mojego błędu, odkładając lekturę powieści Sofi Oksanen na bliżej nieokreślone wkrótce.
Estonia, lata czterdzieste i sześćdziesiąte XX wieku, kraj rozszarpywany przez dwa totalitaryzmy: najpierw wolność Estończyków duszona była przez sowiecki terror, potem z równą determinacją przez Niemców, by na koniec znów dać się stłamsić przez Sowietów i tylko na chwilkę przez te wszystkie lata swobodnie  zawisnąć mogła flaga Estonii – tak krótka to jednak była chwila, że przez wielu przeszła niezauważona. Estonia – jeszcze jedna ofiara II wojny.
Na tym tle, kolejno czerwonym, brunatnym i czerwonym, na polu wojennej zawieruchy i powojennego terroru, okupacji niemieckiej i sowieckiej, bombardowań, prześladowań, inwigilacji i zsyłek konstruuje Oksanem losy trojga bohaterów, którzy wobec panującej sytuacji przyjmują zupełnie różne formy obrony, zupełnie inaczej walczą o przetrwanie, zupełnie różne pod względem moralnym przyjmują postawy i zupełnie różnych dokonując wyborów.
Oto trójka tych bohaterów, wokół których zaplata pisarka zgrabną sieć wzajemnych powiązań i wpływów: z jednej strony mamy dwóch kuzynów – Rolanda i Edgara. Ten pierwszy to szlachetna postać, która bez lęku i wahania podejmuje się walczyć najpierw z jednym, potem z drugim reżimem. Jest w tym bezkompromisowy. Na tę postawę wpływa pewnie osobista tragedia mężczyzny, do wyjaśnienia której będzie dążył. Tyleż to bowiem tragiczne wydarzenia, co bardzo zagadkowe – Roland zaś nie wierzy w oficjalnie przedstawianą wersję. Z drugiej strony mamy postać jego kuzyna – Edgara. O ile ten pierwszy to postać jednoznacznie pozytywna, tego drugiego usadowić trzeba na zupełnie przeciwnym biegunie. Edgar to znakomity fałszerz, któremu tak samo sprawnie idzie podrabianie dokumentów, jak i fałszowanie swojej własnej osobowości: jak chorągiewka na wietrze lawiruje między jednym a drugim okupantem, znakomicie dostosowując się do okolicznościach narzuconych przez systemy. Kameleon, konformista, szubrawiec – nie cofnie się przed niczym, w tym przed zniszczeniem bliskich sobie osób, by zapewnić sobie uznanie w oczach władz i wygodne, bezpieczne życie. Nie przegapi żądnej nadarzającej się okoliczności, by tylko dobrze się ustawić. Między tymi mężczyznami jest jeszcze kobieta - Juudith, której jednoznaczna ocena nie jest już wcale taka oczywista. O ile mężczyźni bezsprzecznie są albo pozytywnymi, albo negatywni postaciami historii, o tyle postać kobiety wymyka się takim prostym kwalifikacjom. To postać tragiczna na wzór Anny Kareniny czy pani Bovary. Uwikłana w małżeństwo, które nie daje jej szczęścia, a przynosi tylko zawód i narastające rozgoryczenie, szukając męskiego zainteresowania i czułości, wikła się z romans w hitlerowskim oficerem. Wysoką cenę przyjdzie jej zapłacić za wybory, których dokonała – z naiwność, z samotności, z poszukiwania miłości czy wygodnego życia? Choć postać Juudith wymyka się jednoznacznej ocenie, to w główniej mierze względem niej włącza się po prostu odruch współczucia, bo to postać fatalna.
Siłą powieści Sofi Oksanen są z jednej strony bardzo wiarygodni psychologicznie, a przy tym tak różni bohaterowie i ich skomplikowane losy nakreślone na tle brutalnej rzeczywistości. Z drugiej natomiast mistrzowsko poprowadzona narracja i przemyślana kompozycja całości: Oksanen zręcznie przeplata losy bohaterów i przemieszcza się między dwiema płaszczyznami czasowym, dawkując informacje i podsycając ciekawość czytelnika. I dopiero po przeczytaniu całej powieści układa się nam to w jeden bardzo przemyślany kompozycyjnie i fabularnie obraz. Oksanen uwiodła mnie nie tylko swoją przenikliwością w podejmowaniu trudnych tematów, nie tylko formą powieści, ale też pięknym językiem. „Gdy zniknęły gołębie” to powieść kompletna, a przy tym otwierająca przed czytelnikiem różne drogi interpretacyjne.  
Bookowska

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz