czwartek, 18 lutego 2016

"Wampir" - Wojciech Chmielarz

 

Wojciech Chmielarz

Wampir

Wydawnictwo Czarne

2015

5/6





Nowe otwarcie
Dla niecierpliwych (tl;dr)
Nowy cykl, zupełnie nowy bohater. Nowe otwarcie. Bardzo dobre otwarcie nowej serii z prywatnym detektywem Dawidem Wolskim – bohaterem tyleż ciekawym, co antypatycznym. Chmielarz nie daje nam skomplikowanej zagadki jakiegoś makabrycznego morderstwa (a najlepiej kilku) – to nie Nesbø. Chmielarz konstruuje raczej zwyczajną, by nie rzecz – banalną historię, ale w tym właśnie tkwi siła tego kryminału. Wolski przyjmuje zlecenie wyjaśnienia sprawy samobójczej śmierci dwudziestoletniego mężczyzny. By ją rozwiązać, wkracza w świat młodocianych gliwiczan, a świat ten okazuje się brutalny. Rządzą tu narkotyki, alkoholowe imprezy, seks, przemoc. Chmielarz portretuje młodych ludzi i miasto z dużą przenikliwością i wiarygodnością, a że obraz to ponury, budzi w czytelniku niepokój. Niepokój budzi też sprawa, którą zajmuje się detektyw, bo przez swoją zwyczajność i banalność czytelnik ma przeświadczenia, że to może być historia z jego podwórka. Największy atut kryminału – Wolski.  Postać antypatyczna, odrażająca, ale literacko atrakcyjna. I choć w życiu pewnie splunęłabym mu w twarz, czytelniczo – z chęcią się z nim jeszcze spotkam.  


Dla wnikliwych
Cyklem o policjancie Jakubie Mortce wyrobił sobie mocną pozycję wśród czytelników, a za ostatnią część tego cyklu uhonorowano go Nagrodą Wielkiego Kalibru. Czy cykl gliwicki, którego pierwszą częścią jest „Wampir”, poszerzy grono stałych czytelników i wielbicieli Wojciecha Chmielarza? Czas pokaże, ale już pierwsza część wskazuje, że szanse na to ma spore. Mnie autor kupił i może mieć pewność, że po kolejną część gliwickiej serii sięgnę bez zwłoki.
Zdawać by się mogło – sprawa banalna, a na pewno mało spektakularna. Gliwice,  prywatny detektyw, Dawid Wolski, otrzymuje zlecenie wyjaśnienia sprawy śmierci dwudziestoletniego Mateusza – wedle oficjalnej wersji chłopak popełnił samobójstwo, skacząc z wieżowca. W tę oficjalną wersję nie wierzy jednak matka chłopaka, która gotowa jest ostatni grosz przeznaczyć na wyjaśnienie sprawy. Jako że Wolskiemu szybki zastrzyk gotówki jest jak najbardziej na rękę, zlecenie przyjmuje, mimo że w zasadzie w argumenty zrozpaczonej kobiety powątpiewa. Dopóki jednak płynie kasa, może się bawić w rozwiązywanie zagadki. I choć początkowo wydaje się, że sprawa jest nieskomplikowana, szybko okazuje się że samobójca nie był tak krystaliczną postacią, jaką chciałaby go widzieć matka, i niejedno miał na sumieniu. Wolski, prowadząc swoje małe dochodzenie, wkracza w świat ludzi niewiele od siebie młodszych. A jest to świat bezwzględny, w którym rządzą alkohol, narkotyki, prostytucja, przemoc. I kłamstwo, a to Wolskiemu wcale nie ułatwia zadania. Wolski komplikuje sobie życie jeszcze bardziej, gdy za sprawą pewnego internetowego forum zaczyna interesować się tajemnicą zaginięcia pewnej dziewczyny. A życie i tak ma już dość pokomplikowane: i relacje z rodziną są nie takie, jak być powinny, i w relacjach z kobietami nie jest tak, jak być powinno.
W ogóle największym atutem kryminału Chmielarza jest jego bohater: prywatny detektyw Dawid Wolski. Gdybym takiego gościa spotkała w rzeczywistości, z chęcią splunęłabym mu w twarz, racząc przy tym niewybredną mieszanką epitetów. Na kartach książek takie postacie sprawdzają się natomiast znakomicie. Wolski to postać bardzo wyrazista, ale jednocześnie negatywna. Budzi skrajne emocje – zwykle po prostu irytuje. O sympatię do tego faceta będzie trudno. Zresztą – czy Wolskiemu zależy, żeby ktokolwiek go lubił? Wątpię. Łatwy pieniądz, niezobowiązujący seks, trochę trawy  i święty spokój – do niczego więcej nie aspiruje. Niczego więcej nie potrzebuje. I choć Wolski to kawał gnojka, co wielokrotnie zresztą sam udowodni, podejmując się działać nieakceptowanych pod względem etycznym, to czytelniczo jest jednak atrakcyjnym bohaterem.
Kryminał Chmielarza nie przynosi nam skomplikowanej, makabrycznej zagadki, nie mamy tutaj zbrodni dokonywanych przez jakiegoś seryjnego, psychopatycznego mordercę, który budzi strach w mieszkańcach całego miasta. Jest wręcz odwrotnie – pisarz serwuje nam historię bardzo zwyczajną, bez fajerwerków, szokujących zwrotów akcji, ale przez to właśnie przerażającą: Chmielarz nakreślił bowiem historię, co do której czytelnik ma przeświadczenie, że mogła się wydarzyć na jego podwórku. I to pozostawia czytelnika w stanie jakiegoś podskórnie odczuwanego niepokoju. Tym bardziej, że sam autor daje się poznać jako przenikliwy obserwator, któremu udało się sportretować i miasto, i jego młodych mieszkańców w sposób wiarygodny i realistyczny. 

Bookowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz