niedziela, 13 marca 2016

„Boginie z Žitkovej” – Kateřina Tučková



Kateřina Tučková


Boginie z Žitkovej


tłumaczenie: Julia Różewicz 


Wydawnictwo Afera


2014

stron: 448


5/6




Wyprawa  do świata, którego nie ma

Dla niecierpliwych (tl;dr)

„Boginie z Žitkovej” to opowieść o prawdziwych kobietach żyjących w małej wsi na wzgórzu odciętym od cywilizacji i świata. Kobietach, które zajmowały się sztuką bogowania: leczyły ziołami, poskramiały żywioły, miały dar jasnowidzenia. Niektóre zaprzedały się też czarnej magii i rzucały klątwy, niosąc śmierć i zniszczenie. Co prawda powieść jest fikcją literacką, ale utkaną z biografii prawdziwych bogiń, przeplataną wzorowanymi na prawdziwych dokumentami komunistycznego, a wcześniej nazistowskiego aparatu.
Dora, główna bohaterka, potomkini jednej z ostatnich bogiń, porzuciła bogowanie na rzecz kariery naukowej. Badając od strony naukowej zjawisko bogowania, trafia na teczkę swojej ciotki Surmeny, z której wynika, że ta współpracowała z komunistyczną służbą bezpieczeństwa. Chcąc wyjaśnić tę sprawę, poznaje fascynującą historię bogiń z Žitkovej, sięgającą wieku XVII.  „Boginie z Žitkovej” to nie tylko próba oddania fenomenu bogiń i nie tylko fascynujący portret nietuzinkowych kobiet i świata, który nie tak dawno odszedł do historii. To też mroczna historia czasów komunistycznych. To historia o poszukiwaniu własnej tożsamości i korzeni. O tym, że od własnej przeszłości nie można się odciąć. Literacki mariaż faktu z fikcją, realizmu z magią, religii z pradawnymi słowiańskimi praktykami. Ciekawa etnograficznie i historycznie podróż.

Dla dociekliwych
Żyły na pograniczu Słowacji i Moraw przez wieki, zajmując się ziołolecznictwem, widzeniem przyszłości czy poskramianiem żywiołów, wykorzystując do tego wiedzę przekazywaną z pokolenia na pokolenie i dar. Skutecznie broniły się przed oskarżeniami o czary, unikając płonących stosów. Przeżyły hitlerowską okupację i dopiero komunistyczny aparat zniszczył ich wielowiekowe dziedzictwo, zamykając ostatnią z bogiń w zakładzie psychiatrycznym. Ich historia kończy się na roku 2001, kiedy zmarła ostatnia znająca tajniki bogowania kobieta.  Ich literacki żywot zaczyna się w roku 2012, kiedy Kateřina Tučková, młoda czeska pisarka, wydaje poświęconą im powieść i odsłania ten jakże fascynujący świat, w którym religia miesza się z magią i pradawnymi wierzeniami, przed czytelnikami.
Książka Tučkovej oparta jest na faktach, dlatego poprzedzona została wnikliwymi badaniami etnograficznymi i historycznymi. Sama autorka przyznaje jednak, że przez szacunek do żyjących potomków bohaterek i samych bohaterek zmieniała personalia i mieszała życiorysy, a częściowo na potrzeby opowieści wzbogacała je też fikcją literacką. Zamieszczane w powieści liczne dokumenty komunistycznych służb bezpieczeństwa czy na przykład korespondencja nazistów są również wymysłem samej autorki, ale zostały one stworzone w oparciu o autentyczne materiały, do jakich autorka dotarła, przeglądając czeskie i słowackie archiwa.  Mamy więc powieść będącą swoistym mariażem historii z fikcją, języka literackiego z językiem urzędowych dokumentów. Mamy jednak przede wszystkim fascynujący, barwny obraz społeczności, który udało się uchwycić w jednym z ostatnich być może momentów, kiedy można jeszcze było porozmawiać z żyjącymi świadkami tego świata. I to uchwycić z dbałością o szczegół i etnograficzny, i historyczny.
Dora Idesová należy do ostatnich bogiń. Jako kilkuletnia dziewczynka przeżyła prawdziwy dramat: jej matka została brutalnie zamordowana przez ojca. I ponoć był to efekt klątwy rzuconej na rodzinę przez inną boginię. Od tej chwili wraz z niepełnosprawnym bratem wychowywana będzie przez ciotkę Surmenę, również boginię, u boku której zgłębiać będzie tajniki bogowania. Pewnego dnia zabija jednak białego wężyka – przerażenie na twarzy ciotki jest znakiem, że oto  Dora sprowadziła właśnie na dom nieszczęście. I na spełnienie się tego wierzenia nie trzeba będzie długo czekać.
 Po latach Dora Idesová  zajmuje się pracą naukową. Nie porzuciła jednak całkowicie świata bogiń, gdyż jako etnograf chce zgłębić świat bogiń i zjawiska bogowania od strony naukowej. I tak przeglądając archiwa, trafia na teczkę swojej ciotki Surmeny. Wynika z niej, że bogini przed laty współpracowała z tajnymi służbami bezpieczeństwa. Dora nie może w to uwierzyć, dlatego ma zamiar przeprowadzić wnikliwe śledztwo. Próbując odkryć tajemnicę ciotki, poznaje niesamowitą, często dramatyczną historię bogiń od pierwszych siedemnastowiecznych wzmianek po historię zupełnie współczesną: od procesów o czary, przez nazistowskie próby uczynienie z bogiń potomkiń starogermańskich bogiń po mroczne czasy komunizmu, prześladowania za szerzenie zabobonu i oskarżenia o bycie wrogami socjalistycznego ustroju. To komunistyczne polowanie na czarownice będzie tutaj najbardziej zaznaczone, gdyż związane z Surmeną.
„Boginie z Žitkovej” Tučkovej to fascynujący portret kobiet silnych, żyjących w zgodzie z naturą i pielęgnujących wiedzę przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Pomagają ludziom nie tylko dlatego, że znają tajniki rożnych starych receptur, umiejętnie wykorzystują to, co daje natura. Również dlatego, że znają się na ludzkiej duszy i także ją potrafią uleczyć. Są wśród nich jednak i takie, które praktykują czarną magię, niosąc zniszczenie i śmierć. Tego zła – klątwy rzuconej przez jedną z bogiń – doświadczyła rodzina Dory. A zły urok niełatwo odczynić. Zadaniem Dory będzie też zbadać, kto i dlaczego tę klątwę przed laty rzucił. I jak się do tego wszystkiego ma teczka ciotki.
Boginie zawładnęły moją duszą i umysłem. Podróż, w jaką za sprawą swojej powieści zabrała mnie autorka, okazała się niesamowitym przeżyciem. Jednocześnie odsłoniła  przede mną jeszcze jeden ułamek nieznanej mi historii. Przede wszystkim ujął mnie jednak klimat tej historii – wizyta w miejscu zupełnie wyjątkowym: górzystej krainie, odciętej od cywilizacji, porośniętej bukowymi i dębowymi lasami, ze starymi drewnianymi chatkami porozrzucanymi na zboczach Žitkovej i ludźmi żyjącymi tak, jakby czas przez wiekami zatrzymał się tu w miejscu. Tak, tylko w tak magicznym i niezwykle bliskimi naturze miejscu mogło narodzić się bogowanie.
„Boginie z Žitkovej” to powieść wielowymiarowa, bo w z jednej strony daje nam portret pewnej małej, odciętej od świata społeczności i przybliża zjawisko, jakim były same boginie, ale z drugiej – w szerszym kontekście – przynosi też ponury obraz komunistycznej rzeczywistości i grozy tamtego czasu  (inwigilacji, fabrykowania dowodów, prześladowań, cenzury, niszczenia człowieka) –coś, co akurat historycznie jest nam bliskie.
Mamy tutaj i fascynujący świat, i nietuzinkowe bohaterki, i w końcu fabułę okraszoną sensacją i tajemnicą sprzed lat. A wszystko to podane z odpowiednią dawką folkloru i historii. Jest tutaj kilka fabularnych rozwiązań, którym mówię nie, ale nad którymi nie będę się jednak rozwodzić i które przemilczę, bo w ogólnym rozrachunku historia bogiń z Žitkovej to historia fascynujących kobiet i równie fascynującego świata, którego już nie ma.
Bookowska




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz