czwartek, 24 marca 2016

"Wegetarianka" - Han Kang



 
Han Kang


Wegetarianka


Tłumaczenie: Justyna Najbar-Miller, Choi Jeong In


Kwiaty Orientu


2014


Stron: 168



Między destrukcją a wyzwoleniem


Nikt nie potrafi mi pomóc.
Nikt nie potrafi mnie ocalić.
Nikt nie potrafi tchnąć we mnie życia.
(s. 47)


Dla niecierpliwych (tl;dr)

Opowieść koreańskiej pisarki to jedna z trzynastu książek nominowanych do prestiżowej nagrody Man Booker International Prize 2016. To bardzo kameralna historia, która rozgrywa się w gruncie rzeczy między czworgiem bohaterów. W polifonicznej powieści autorka snuje opowieść o Yǒng-hye, tytułowej wegatariance, którą poznajemy z punktu widzenia męża, szwagra i siostry. Każda z tych historii przybliża nas do zrozumienia tego, co kryje się za osobistą tragedią bohaterki, dla której wegetarianizm jest tylko symboliczną formą zrywania z siebie gorsetu zniewolenia społecznymi normami i ograniczeniami. Historia bardzo nieoczywista, otwierająca się na różnorodność ścieżek interpretacyjnych. Niepokojąca, chłodna, surowa. Wymagająca od czytelnika zaangażowania i mimo niepozornych rozmiarów – trudna. Historia o poszukiwaniu wolności, o autodestrukcji i szaleństwie. 



Dla dociekliwych

Rzadko sięgam po książki autorów z odległych nam kulturowo, egzotycznych zakątków świata. Powód jest jeden – obawa, czy uda mi się rozszyfrować obcy mi kod kulturowy, czy właściwie odczytam sens opowieści, czy właściwie zrozumiem daną mi historię. Z drugiej strony – człowiekiem bez względu na szerokość geograficzną targają takie same emocje, zmaga się z podobnymi problemami, dzieje się to ponad kulturowymi podziałami, zatem nie powinno być problemu. Czy Han Kang, autorce „Wegetarianki”,  udało się przełamać mój lęk? I tak, i nie.

„Wegetarianka” to niewielkich rozmiarów opowieść, w której cały świat przedstawiony został zredukowany do koniecznego minimum i rozgrywa się w gruncie rzeczy między czworgiem bohaterów. W ich centrum – tytułowa wegetarianka, Yǒng-hye, która pewnego dnia pod wpływem nocnych koszmarów postanawia nie tylko zostać wegetarianką, ale też zaczyna niepokoić rodzinę dziwnym, nieprzewidywalnym zachowaniem, przestaje nosić stanik, szokuje nagością, izoluje się od świata. Świadkami tej przemiany i jednocześnie narratorami samej opowieści są mąż kobiety, jej siostra i szwagier. Pisarka daje nam bowiem polifoniczną opowieść, w której dramat tytułowej bohaterki poznajemy w trzech częściach, w których innemu bohaterowi przyjdzie się mierzyć z dramatem Yǒng-hye, a nas czytelników każda z tych narracji przybliżać będzie (?) do zrozumienia Yǒng-hye, jej świat wewnętrznego, problemów i ich źródła. Autorka oddaje głos najpierw mężowi, potem szwagrowi, na koniec siostrze bohaterki. Każda z tych postaci odsłania inny punkt widzenia, daje nam inny rodzaj wiedzy, bo też innego rodzaju relacje łączą ich z kobietą.

Główna bohaterka, Yǒng-hye, nie ma w sobie nic nadzwyczajnego. Jest przeciętna, także w oczach swojego męża, wiedzie nudne, monotonne życie. Ani oszałamiająca, ani ciekawa, ani błyskotliwa – tak widzi ją mąż. Inaczej patrzy na nią szwagier, awangardowy artysta  – ogarnięty jakimś rodzajem erotycznej obsesji na jej punkcie.  Jest jeszcze siostra, której przyjdzie trwać przy niej do końca, mimo że ta zrujnowała jej życie, była źródłem osobistej tragedii, zniszczyła rodzinę. Yǒng-hye swoim destrukcyjnym zachowaniem niszczy bowiem nie tylko siebie, ale i wszystko co wokół niej. A czytelnik, śledząc jej poczynania, nieraz zastanawia się, czy za jej zachowaniem kryje się rzeczywista potrzeba wolności, wyzbycia się kajdan, jakie zakłada społeczeństwo, czy jest to po prostu wynik pogłębiającej się choroby psychicznej. Co leży u źródła takiego zachowania, można wywnioskować z opowieści siostry, która wspomnieniami wraca do dzieciństwa. Ale Yǒng-hye mimo wszystko trudno zrozumieć. Jednak obserwacja pogłębiającego się obłędu, powolnego obumierania w sobie wywołują w czytelniku współczucie dla bohaterki.

Dziwna, niepokojąca, z osobliwymi relacjami między bohaterami.  Przepełniona grozą, podszyta niepojącym erotyzmem, przeszywające chłodem i surowością. Mimo niewielkich rozmiarów to powieść trudna, niejednoznaczna, wymagająca. Zmusza do refleksji, bo zasiewa w czytelniku wiele wątpliwości i pozostawia z wieloma pytaniami. Otwiera wiele możliwości interpretacyjnych. Dla mnie jest to przede wszystkim opowieść o dążeniu do totalnej, wewnętrznej wolności, opowieść o zrywaniu z siebie gorsetu zniewolenia zewnętrznymi normami, zasadami. I wreszcie – opowieść o pogłębiającym się szaleństwie, autodestrukcji.  Tylko czy na pewno? Moja interpretacja tej historii nie jest pozbawiona znaku zapytania.

Bookowska





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz