niedziela, 17 kwietnia 2016

„Polska odwraca oczy” – Justyna Kopińska




Justyna Kopińska


Polska odwraca oczy


Wydawnictwo Świat Książki


2016


stron: 232





Kopińska otwiera oczy


Dla niecierpliwych

Reportaże dziennikarki porażają, wstrząsają i pozostawiają z uczuciami bezsilności i wściekłości na absurdy otaczającej rzeczywistości. Polskiej rzeczywistości niestety. Pozostawiają w niemym zdumienie, że takie rzeczy mogą się dziać w państwie prawa, państwie demokratycznym. Kopińska otwiera oczy czytelników na nieprawość, obojętność  i otaczające zło, na zżerające system absurdy prawne, na niewydolność albo bezduszność instytucji państwowych, skorumpowanie władz i bezbronność zwykłego szarego człowieka w tym wszystkim. O czym pisze? O szpitalu dla chorych psychicznych, gdzie wobec młodych podopiecznych stosowano kary rodem z osławionego nazistowskiego Spiegelgrundu. O metodach wychowawczych stosowanych przez siostry boromeuszki, o tuszowaniu przez policję licznych przestępstw, byle słupki się zgadzały, o więziennym interesie narkotykowym, o zgwałconej kobiecie, która w sądzie dowiedziała się, że sama sobie winna. Reportaże Kopińskiej porażają nie tylko przez ciężar spraw, które ujawnia, ale też za sprawa języka, jakim operuje. To język konkretu, lakoniczny i oszczędny.  



Dla wnikliwych

Jak mocnej konstrukcji psychicznej musi być dziennikarz, który podejmuje się opisywać takie tematy – ta myśl nasuwała mi się niejednokrotnie podczas lektury zbioru reportaży Kopińskiej. Choć nie jest to zbiór opasły, bo liczy sobie zaledwie kilkanaście reportaży, to jednak ciężar podejmowanych problemów jest wielki. I choć większość z nich przynajmniej obiła się czytelnikowi o uszy, bo w mediach opisywane sprawy były relacjonowane, to jednak przez zebranie ich w jednym miejscu i lekturę jednego reportażu po drugim moc rażenia jest olbrzymia. Bo przedstawiane przez dziennikarkę sprawy naprawdę porażają. Myślę, że każda z nich musiała pozostawić ślad w psychice dziennikarki, każdą musiała jakoś odchorować.  Nie da się bowiem o tym czytać na chłodno, na spokojnie, a co dopiero miesiącami drążyć temat, zbierać materiały, rozmawiać…  Nie dziwią mnie liczne nagrody, jakie na dziennikarkę związaną z Dużym Formatem, sypią się od dawna. Jak pierwsza Polka zdobyła European Press Prize, zwaną europejskim Pulitzerem – tę nagrodę kilka dni temu otrzymała za reportaż „Oddział chorych ze strachu”.
.

Justyna Kopińska – jako dziennikarka śledcza – otwiera oczy. Swoimi tekstami otwiera oczy społeczeństwa na nieprawość, obojętność  i otaczające zło, na zżerające system absurdy prawne, na niewydolność albo bezduszność instytucji państwowych, skorumpowanie władz i bezbronność zwykłego szarego człowieka w tym wszystkim. A niemal każdy z tych tekstów powoduje, że w człowieku kotłują się ze sobą uczucia wściekłości i zupełnej bezsilności.

Cykl reportaży rozpoczyna się mocnym akcentem, bo tekst „Spokojny sen Anny” to zapis rozmowy z żoną Mariusza Trynkiewicza, skazanego za bestialskie zabójstwo czterech chłopców w latach osiemdziesiątych. Wstrząsający zapis. Bo co można powiedzieć o kobiecie, która broniąc ukochanego, sugeruje, że przecież ci zamordowani chłopcy mogli wyrosnąć na zabójców lub złodziei. 
Dziennikarka nie ocenia rozmówców, ona  wysłuchuje, spisuje, opisuje, otwiera oczy, ale konkluzję pozostawia samym czytelnikom. Nie narzuca swoich interpretacji, poprzestając na przedstawieniu faktów, prawdy. Choć czasem trudno w tę prawdę i te fakty uwierzyć, bo metody dręczenia i upokarzania młodych pacjentów szpitala psychiatrycznego w Starogardzie Gdańskim przypominają te żywcem wyjęte choćby z „Wybrańców” Sema-Sandberga i kojarzące się z polityką Hitlera, bo przecież ofiara gwałtu nie usłyszy w sądzie, że sama jest sobie winna (nie w polskim sądzie, bo gdzieś tam w krajach muzułmańskich to i owszem – rzecz wiadoma). A jednak.

Nie odwracajcie oczu i przyjrzyjcie się polskiej rzeczywistości! Polskim bolączkom, polskim absurdom. Przełknijcie tę gorzką pigułkę. Reportaże Kopińskiej mają bowiem smak goryczy, bo krążą wokół zła, okrucieństwa, patologii.  Ale znajdują się w tym zbiorze takie, które utrzymane są w zupełnie innej tonacji, jak choćby „Nieśmiertelność chrabąszczy” o podwójnej eutanazji profesora Kruszewskiego i jego żony –wzruszająca historia miłości, oddania, przywiązania do ostatniego tchnienia.   

Sam tytuł zbioru - „Polska odwraca oczy” - w swym z jednej strony oskarżycielskim tonie, z drugiej tonie lekkiej sensacyjności, jest jednak tytułem trochę na wyrost, bo większość opisywanych patologii, choć wstrząsających i przerażających to fakt, to sytuacje, które mogły ujrzeć światło dzienne właśnie za sprawą dziennikarzy śledczych, choć właściwie powinny za sprawą instytucji publicznych. Jeśli już się wydarzyły, bo wydarzyć się nie miały prawa. Nie w państwie prawa.

Kopińska tropi różnego typu patologie zżerające społeczeństwo, pisze o niesprawiedliwości społecznej, ułomności publicznych instytucji, bezsilności pojedynczego człowieka wobec bezduszności urzędów, a siła jej tekstów tkwi też w języku, jaki obrała dla swoich tekstów: pisze językiem prostym, konkretnym, wręcz lapidarnym. Warto otworzyć oczy na problemy, które znajdują swoje odbicie w tekstach Kopińskiej.

Bookowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz