środa, 27 kwietnia 2016

„Widziałem ją tej nocy” – Drago Jančar




Drago Jančar


Widziałem ją tej nocy


Tłumaczenie: Joanna Pomorska


Wydawnictwo  Czarne2014


e-book



Jej portret

Dla niecierpliwych

To prosta, nieskomplikowana historia, ale ujmująca właśnie tą prostotą. To proza, która nie sili się na eksperymenty, nowatorskie zabiegi, ale proza, której siła tkwi w samej historii. Pewnej mroźnej, styczniowej nocy roku 1944 w tajemniczych okolicznościach znika Veronika Zarnik – główna bohaterka. Co się stało z tą młodą, ekscentryczną, nietuzinkową osóbką – to pytanie towarzyszyć będzie czytelnikowi podczas lektury niemal całej książki, a do poznania smutnej prawdy  przybliżać będą relacje kolejnych osób-narratorów. O życiu Veroniki i o niej samej opowiadać będzie pięcioro bohaterów: serbski oficer i kochanek jednocześnie, matka kobiety, niemiecki lekarz, służąca i młody chłopak partyzant. Każda z tych historii przybliżać będzie do poznania prawdy o Veronice i jej tajemniczym zniknięciu. A w tle okrutny czas II wojny pustoszącej piękną Słowenię. Historia miłości i wojny idą tu w parze. Ale powieść Jančara to przede wszystkim opowieść o ludziach, ich emocjach, motywach ich postępowania i konsekwencjach ich czynów. Jančar oddaje w ręce czytelnika piękną opowieść przyprawioną smutkiem, miłością, pożądaniem, tęsknotą, zazdrością, zdradą i gniewem. Smakuje to wybornie, choć niekoniecznie słodko.
 






Dla dociekliwych
To prosta, napisana bez epickiego rozmachu powieść. Nie ma tutaj żadnego nowatorstwa – tak w kompozycji, zabiegach narracyjnych, fabule czy języku. Jest jednak coś, co powoduje, że opowieść o pięknej Veronice Zarnik przyciąga jak magnes, nie pozwalając oderwać się od książki na chwilę. Jančar oddaje w ręce czytelnika piękną opowieść przyprawioną smutkiem, miłością, pożądaniem, tęsknotą, zazdrością, zdradą i gniewem. Smakuje to wybornie, choć niekoniecznie słodko.
Co się stało z Veroniką Zarnik – to pytanie towarzyszyć będzie czytelnikowi przez niemal całą lekturą, nie pozwalając odłożyć książki na moment, a im dalej zagłębiać się będziemy w opowieść, im więcej szczegółów z życia bohaterki poznawać będziemy, z tym większym niepokojem przewracać będziemy kartki, spodziewając się najgorszego.  
To wokół postaci zupełnie nietuzinkowej bohaterki – Veroniki Zarnik – zbudowana jest cała fabuła. Veronika to kobieta z bogatego domu, żona zamożnego przedsiębiorcy: trochę rozkapryszona, trochę egoistyczna,  szokująca otoczenie swoimi ekscentrycznymi wybrykami, czasem naiwna, ale mimo wszystko dobroduszna i wrażliwa. Z lubością buntuje się przeciw sztywnym konwenansom, czerpie z życia pełnymi garściami. Trudno oprzeć się jej urokowi. Pewnej styczniowej, mroźnej nocy roku 1944 Veronika znika w tajemniczych okolicznościach. To czas niespokojny – wojna od lat panoszy się w całej Europie, siejąc spustoszenie. Również na terenach Słowenii – rozszarpywanej przez Włochy, Niemcy i Węgry, z rozrastającą się komunistyczną partyzantką siejącą postrach w okolicy. Do odpowiedzi na pytanie, co stało się z Veroniką, przybliżać będą czytelnika opowieści pięciorga bohaterów, których losy w jakiś sposób splotły się z losami Veroniki: serbskiego oficera, z którym Veronika uciekła, porzucając męża; jej matki umierającej z niepokoju o los córki i walczącej z poczuciem winy; zafascynowanej niezwykłą kobietą służącej; niemieckiego lekarza goszczącego w zamku rodziny Zarnik i młodego chłopaka pomagającego w gospodarstwie, prostego kmiotka, a potem partyzanta. Różny będzie też czas narracji i rożnymi czasie konkretni bohaterowie będą opowiadać. Cała historia obejmuje lata tuż przed wybuchem wojny aż do czasów powojennych.
Pięcioro bohaterów to pięć różnych perspektyw, z których dane nam będzie spojrzeć na Veronikę. Każda z tych opowieści przybliżać będzie do odsłonięcia tajemnicy zaginięcia Veroniki i jej męża. Przez każdą z tych perspektyw przebijać się będzie subiektywne spojrzenie na bohaterkę naznaczone wzajemnymi relacjami. Z tych różnych odcieni, elementów jednej układanki czytelnik sam będzie musiał złożyć sobie ten najważniejszy portret – portret numer sześć. Choć każdy z bohaterów w jakiś sposób uwielbiał Veronikę (nie dało się inaczej), to temu uwielbieniu towarzyszyły też inne uczucia: czasem pożądania, czasem zazdrości. A ułomności ludzkiego charakteru, motywy, którymi niekiedy będą kierować się bohaterowie, mogą okazać się tragiczne w skutkach. Pięć różnych relacji to nie tylko pięć portretów Veroniki, to również podróż w głąb psychiki samych opowiadaczy: ich emocji i motywów ich postępowania: czasem szlachetnych, czasem podłych, czasem wynikających z miłości, innym razem z zazdrości i gniewu,  a zawsze w jakiś sposób ważących na losach innych, przede wszystkim Veroniki.
A w tle historia – targana wojenną zawieruchą Słowenia. Budząca się komunistyczna partyzantka, panoszący się naziści. Trudno w tym czasie być dobrym i szlachetnym, a dla tych, którzy próbowali, którzy chcieli po prostu żyć, wcale nie oznaczało to bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie.
Dwa motywy – miłość i wojna – oraz piękna Veronika scalają tę powieść w piękną i smutną całość. Jančar daje nam przejmującą i intrygującą historię, która zaczyna się niczym romans, by przejść w powieść obyczajową i wojenną. Doskonale wychodzi mu przy tym zagłębianie się w meandry ludzkiej psychiki, kreśli bowiem psychologicznie wiarygodne postacie. I do tego różnorodne.
Nie ma tutaj żadnego literackiego eksperymentu, silenia się na oryginalność czy kontrowersję. Jest za to przemyślana, piękna w swoim smutku historia nietuzinkowej kobiety i kilkorga bliskich jej osób. Cenię sobie takie proste historie, które pozostają z czytelnikiem na długo po przeczytaniu ostatniego zdania.
Bookowska
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz