wtorek, 19 lipca 2016

„Ja, Olga Hepnarová” – Roman Cilek




Roman Cilek


Ja, Olga Hepnarová


Tłumaczenie: Julia Różewicz


Wydawnictwo: Afera, 2016


Stron: 280


Dziewczyna z ciężarówki

Dla niecierpliwych

W 1973 roku 22-letnia kobieta – Olga Hepnarová - umyślnie wjechała ciężarówką w przypadkowych ludzi znajdujących się na jednym z praskich przystanków i na  pobliskim chodniku. Zabiła osiem osób, u sześciu kolejnych powodując ciężki i trwały uszczerbek na zdrowiu. Aresztowana od razu przyznała, że dokonała tego czynu świadomie i z premedytacją, by zemścić się na społeczeństwie za krzywdy, jakich w przeciągu całego swojego życia doznała. Tej wersji trzymała się później w trakcie procesu. Za tę masową zbrodnię została skazana na karę śmierci. Hepnarová jest ostatnią kobietą, na jakiej wykonano w Czechosłowacji wyrok śmierci. Znany i ceniony czeski autor non-fiction niemal trzydzieści lat po tych wydarzeniach wraca do tej wstrząsającej historii i z obszernej dokumentacji próbuje stworzyć portret bohaterki. Nie ocenia jej, choć nie stroni od komentarzy. Zresztą z tego bogatego materiału źródłowego otrzymujemy dość niejednoznaczny portret Hepnarovej, a nasz stosunek do niej może być w trakcie lektury ambiwalentny i mogą towarzyszyć mu rożne emocje. Raz patrzymy na osobę skrzywdzoną, traktowaną przez innych jak typowy kozioł ofiarny, innym razem mamy przed oczyma chłodną, narcystyczną mitomankę patrzącą na innych z pogardą i wyższością. „Ja, Olga Hepnarová” to mroczna i niepokojącą podróż w głąb ludzkiego umysłu. Ale też pośrednio krytyka ówczesnego systemu zbudowanego na takich fundamentach, jak: zakłamanie, niekompetencja, nieudolność, obojętność. Mocna rzecz. I wciągająca (o zgrozo!)




Dla dociekliwych

Wtorek, 10 lipca 1973 roku, zapowiadał się jako kolejny zwyczajny dzień. I gdyby tego dnia Olga Hepnarová, 22-letnia prażanka, nie postanowiła zrealizować swojego makabrycznego planu, pewnie taki by był – kolejny letni, zwykły dzień w Pradze. Tylko że tego właśnie dnia – 10 lipca 1973 roku – Olga Hepnorová postanowiła wymierzyć społeczeństwu sprawiedliwość, mszcząc się za swojego krzywdy. Tego dnia wypożyczyła ciężarówkę i wjechała nią w grupę ludzi czekających na przystanku, a następnie, jadąc chodnikiem, próbowała staranować ludzi znajdujących się tam. Zabiła ośmioro przypadkowych przechodniów, ludzi w podeszłym wieku. Sama stała się dziewiątą ofiarą swojej zbrodni – 12 marca 1975 roku wyrokiem sądu została stracona. Była ostatnią kobietą w Czechosłowacji skazaną za swoje czyny na karę śmierci.

(…) Nie żałuję swojego czynu i jestem przekonana, że postąpiłam słusznie, mówiąc ściślej, sprawiedliwie, bo kto inny, jak nie ja, miałby walczyć o moją sprawiedliwość. Zrobiłam to wszystko z nienawiści do społeczeństwa, z nienawiści, którą właśnie społeczeństwo we mnie wyhodowało poprzez swoje w stosunku do mnie zachowanie… Na pewno nie był to akt desperacji, przeciwnie, wynikał z mojego zdrowego rozsądku (s. 17)powiedziała Hepnarová w czasie przesłuchania i tej wersji trzymała się później.

I oto mamy sprawę, dla której właściwie od samego początku siedem złotych pytań kryminalistyki ma swoje konkretne odpowiedzi: kto? (Olga Hepnarová, l. 22), co? (katastrofa w ruchu lądowym, pozbawienie życia ośmiu osób, ciężki uszczerbek na zdrowiu u sześciu kolejnych), gdzie? (Praga, przy alei Obrońców Pokoju, przystanek tramwajowy - Plac Strossmayera),  kiedy? (10 lipca 1973, o godz. 13:45)  jak? (umyślnie, z zamiarem bezpośredniego pozbawienia życia jak największej liczby osób) czym? (samochodem ciężarowym), dlaczego? (zemsta na społeczeństwie na swoje krzywdy). To ostatnie wymagać będzie tylko drobiazgowego śledztwa. Zadanie bardziej dla psychiatrów niż samych śledczych. Czy mamy bowiem do czynienia z wyrachowaną morderczynią czy osobą chorą psychicznie, zatem niepoczytalną?

Reportaż Romana Cilka, napisany przez niego na początku XX wieku, a więc niemal trzydzieści lat po opisywanych wydarzeniach,  jest też próbą uszczegółowienia tego ostatniego z pytań – dlaczego, spojrzenia na nowo i z dystansu (nie tylko czasowego) na tę szokującą sprawę sprzed lat.  Książkę stanowi portret zabójczyni – portret pieczołowicie i obiektywnie przez autora budowany z zebranego materiału. To naprawdę obszerny materiał, bo składają się na niego różnego kalibru dokumenty: zeznania świadków (i samego wypadku i osób, które znały Olgę i mogły wnieść cenne informacje służące zbudowaniu profilu psychologicznego kobiety), dokumenty sądowe, policyjne protokoły przesłuchań, opinie psychiatrów, listy Olgi i jej partnera.

Wydawałoby się, że tak obszerny materiał, tak wiele różnych głosów (z których ten pierwszy należy do samej Olgi) przybliży i autora, i nas do takiej wiwisekcji Hepnarovej, która nie pozostawi wątpliwości co do tego, z kim mamy do czynienia. Cóż, nie ukrywam, że ja po lekturze reportażu mam do bohaterki stosunek ambiwalentny, a w czasie lektury targały mną naprawdę przeróżne emocje i w różny sposób oceniałam samą dziewczynę. Raz jawiła się rzeczywiście jako bezduszny potwór karmiący się jedynie nienawiścią do ludzi i każdego dnia tę nienawiść podsycający, innym razem jako dziewczyna głęboko skrzywdzona przez rodzinę i innych. Sama siebie widziała jako kogoś w rodzaju prügelknabe, czyli kozła ofiarnego, popychadło,  ofiarę i dorosłych, i rówieśników – wyszydzaną, wytykaną palcami, dręczoną, samotną i nierozumianą. Jestem bita i dręczona – ofiara dorosłych i zabawka w rękach dzieci (na zawsze outsider wśród rówieśników) (…) Jestem pokracznym członkiem stada i czarną owcą w rodzinie” (s. 95) – tłumaczyła w liście do redakcji, wyjaśniając jednocześnie motywy swojej zbrodni. Momentami zaś odnosiło się jednak wrażenie, ze mamy do czynienia z mitomanką wyolbrzymiającą swoje problemy, patrzącą z góry i z pogardą na innych, celowo izolującą się od innych i odrzucającą wyciągniętą dłoń.  Innym razem odnosi się wrażenia, że za swoje życiowe niepowodzenia (którym sama jest winna) wygodnie było jej obwiniać innych, oskarżać o to, że zniszczyli ją i jej życie, uważać się za ofiarę bestialstwa innych.

Nie jestem psychiatrą, by wydawać osąd dotyczący zdrowia psychicznego Hepnarovej, choć gdzieś drzemie we mnie przekonanie, że ktoś, kto dokonuje tak ohydnej zbrodni, nie może być jednostką zdrową na umyśle. Kiedy jednak zagłębi się w lekturze reportażu, zacznie czytać też między wierszami tego, co można było odnaleźć w różnych materiałach dotyczących sprawy, można z historii Hepnarovej zbudować zapis różnych zaniedbań – choćby wtedy, gdy dziewczyna została odesłana przez psychiatrę, bo ten był już po pracy i spieszyło mu się.  Hepnarová szukała pomocy – nie dostała jej, po raz kolejny społeczeństwo ją zawiodło.

Mimo że w największej mierze „Ja, Olga Hepnarová” jest wstrząsającym portretem samej masowej morderczyni, próbą rekonstrukcji jej życia od dzieciństwa do końca tego krótkiego, bo 25-letniego żywota. Trzeba jednak wspomnieć także o tym, że przy okazji tej rekonstrukcji z szeroko cytowanych przez autora materiałów otrzymujemy nieciekawy obraz funkcjonującego wtedy systemu: jego zakłamania, niekompetencji, nieudolności, ignorancji.

Reportaż Cilka czyta się rzeczywiście – zgodnie z zapowiedzią z okładki – raczej jak  wciągający thriller psychologiczny niż typową literaturę faktu. Choć – jak pokazało życie – lektura książki przez osobę pokroju bohaterki może być fatalna w  skutkach. Droga Olgi Hepnarovej, jak słusznie zauważa Cilek, była drogą donikąd, ale życie dopisało do tej historii równie wstrząsający epilog. 35 lat po śmierci Hepnarovej znalazł się w Czechach ktoś, kto postanowił kontynuować dzieło kobiety - jej naśladowca.

„Ja, Olga Hepnarová” to mroczna i niepokojącą podróż w głąb ludzkiego umysłu. Mocna rzecz. I wciągająca (o zgrozo!)



Bookowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz